reklama

GWIAZDY WIZAŻU

07.10.2012

Daphne Guinness

Artystka, która ceni sobie wolność odkrywania niezliczonych dróg wyrażania i transformowania ludzkiej duszy, od couture i punka, do historycznych badań i metafi zyki tak typowej dla ludzkości. Matka. Modelka. Muza. Dziennikarka. Aktorka. Po raz kolejny szanowna Daphne Suzannah Diana Joan Guinness dodała jeszcze jeden projekt do swojego resume dzięki swym najnowszym kreatywnym poczynaniom, które mogą okazać się jej najpiękniejszym i najbardziej elektryzującym dziełem. Będąca na językach wszystkich, wolnomyślicielka i interdyscyplinarna arystokratka rozpoczęła współpracę z M·A·C, aby stworzyć kolekcję kolorów tak wysublimowanych, autentycznych i doskonałych, jak sama Daphne. Ktoś, kto przeciwstawia się etykietom, które społeczeństwo przykleja tym, których nie rozumie. Osoba, która nie tylko nie boi się ubrudzić swoich zadbanych dłoni, ale także taka, dla której sam proces tworzenia jest największą przyjemnością, a nie jedynie środkiem do osiągnięcia ostatecznego efektu. Ktoś, dla kogo życie jest niekończącą się odkrywczą podróżą. 



WYWIAD Z DAPHNE GUINNESS

Zacznijmy od twoich początków. Możesz nam opowiedzieć o swoich pierwszych doświadczeniach z kosmetykami?

Cóż, mówiąc szczerze, gdy dorastałam nie było wielu kosmetyków! Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale zawsze malowałam. Niech pomyślę… Czy malowałam się? Próbowałam upodobnić się do Japonki… miałam japońską nianię i uwielbiam japońską estetykę, więc pamiętam, że chciałam odtworzyć ten wygląd. Ale zamiast kosmetyków używałam akwareli lub farb akrylowych, lub czegokolwiek, co wpadło mi w ręce. Czasami malowałam obrazy na mojej twarzy, na powiekach i gdzie popadło. Teraz, jeśli chcę zrobić coś takiego, idę do M·A·C Pro Shop w Kanadzie i kupuję te pigmenty, które sprawiają, że skóra staje się naprawdę biała i perłowa. Można ich używać także do malowania ciała. Zawsze fascynował mnie makijaż. Moja matka w ogóle się nie malowała, a ja zawsze uważałam, że to taka strata, ponieważ według mnie jedynym celem bycia istotą ludzką jest możliwość zmieniania swojego wyglądu!


Co sobie pomyślałaś, kiedy M·A·C zwrócił się do ciebie z propozycją współpracy?

Od zawsze uwielbiałam M·A·C. Mam obsesję na punkcie błyszczyku i cieni do powiek.

Często wpadam do salonów M·A·C, żeby pobawić się pędzlami i innymi produktami, ale żeby mieć jakiś wkład w dany projekt? Uznałam, że to wspaniała okazja. No i oczywiście mamy z M·A·C wielu wspólnych przyjaciół. Moja przyjaciółka Issy stworzyła szminkę – bardzo była tym podekscytowana – a kolejny wspaniały przyjaciel, David LaChapelle, zawsze świetnie się bawił podczas sesji zdjęciowych dla M·A·C. A ja zawsze uważałam, że to taka fantastyczna fi rma. Pamiętam nawet, że kiedy po raz pierwszy pojawiłam się na scenie, pomyślałam: ‘świetnie, wreszcie coś nowego dla odmiany.’


Opowiedz nam coś o swoim procesie kreatywnym, który stanowi część tej kolekcji.

Byłam w hotelu Beverly Hills – a musicie wiedzieć, że ilekroć zatrzymuję się w tym hotelu, w mojej sypialni realizowany jest jakiś szalony projekt. Cała podłoga pokryta była pergaminem, różnymi proszkami i akwarelami, które mieszałam ze sobą, a efekty fi nalne schły na balkonie. Długo malowałam na tej podłodze. Kiedy staję przed jakimś zadaniem, podchodzę do niego bardzo poważnie. Zaczynam od surowych materiałów i mieszam je ze sobą, jednocześnie wyobrażam sobie dzieła sztuki, do których mogłabym się odnieść i zastanawiam się nad Starymi Mistrzami, próbując dojść do tego, w jaki sposób uzyskiwali taki czy inny kolor. A kiedy skończyłam pracę, spakowałam wszystkie malowidła do walizki, żeby zaprezentować je w M·A·C. Może to brzmi dziwnie, ale ja zawsze bawię się kolorami, kredkami i farbami. Robię to przez cały czas! Powracającym motywem w mojej pracy jest historia i wszechświat – najmniejsze rzeczy i największe rzeczy, i zgłębiam je poprzez kolory. Zawsze znajduję się w tym procesie. 



Materiały prasowe M.A.C




Goldpress ul.Pęcicka 20, 01-688 Warszawa

tworzenie stron warszawa, projektowanie serwisów internetowych